sobota, 22 listopada 2008


Zatracam się chwilowo w muzyce. Najchętniej bym się wyłączył z tego śmiesznego miejsca. Muzyki nie można wyłączyć. Wiem z autopsji. Przy każdej próbie wciśnięcia stop piosenki kołatają mi się po głowie, nie dają spokoju. Nie mogę się przez to skupić. Może to dlatego jestem taki roztargniony? Może zniewoliła mnie muzyka?

1 | komentuj



środa, 19 listopada 2008


Wczoraj padał śnieg. Śnieg. Taki biały i mokry. I zimny. Wiecie to oznacza? Że dopiero za około 9 miesięcy poczuję, że jest mi ciepło.

Boże ile lekcji, boże ile nauki, nie mam czasu na nic. I pieniądze mi się kończą. A niedługo świeta. Super.

1 | komentuj



niedziela, 16 listopada 2008


Jak możecie zauważyć, jest nowy layout, zrobiony przez Zuzię, dla mnie.

Powrót do rzeczywistości jest taki irracjonalny. No bo po co. Tam było tak dobrze, uzależniłem się, teraz czeka mnie conajmniej roczny odwyk.

2 | komentuj



piątek, 14 listopada 2008


Odnalazłem swoje miejsce na Ziemi.
Kocham Londyn, wrócę tam i zamieszkam.

5 | komentuj



czwartek, 30 października 2008


Nuda no.
Nie ma o czym pisać.

0 | komentuj



poniedziałek, 20 października 2008


Nigdy nie wydostanę się z tego labiryntu.

22 paź
I jest coraz gorzej. Kurwa.

2 | komentuj



piątek, 10 października 2008


Jestem bardzo zmęczony tą całą szkołą. A jednocześnie jest mi dobrze. Bo mam przyjaciół, z których/z którymi mogę się pośmiać.
Mogę pooglądać amatorskie filmiki z aparatu dzięki nim i kolejny raz poprawić sobie humor.
Nie jest źle. Tylko, że zimno i ciemno.

2 | komentuj



niedziela, 5 października 2008


Wiem, że to was niezmiernie interesuje, że mam nowy aparat i że cieszę się jak diabli. Teraz pewnie będzie dużo próbnych zdjęć na deviantarcie, żeby go opanować przed Londynem, och tak.

Fotografia nr 1
Fotografia nr 2

0 | komentuj



wtorek, 30 września 2008


Zimno jest.
Zima idzie. Wszyscy są chorzy. Niedługo będzie minus milion stopni.
I będzie trzeba nosić czapki. Albo moherowe berety. I nie ma nikogo, kim można by się ogrzać.
Tylko mój kot mnie rozumie.

4 | komentuj



czwartek, 25 września 2008


Wystarczy mi tak naprawdę koncert Amy Winehouse, muzyka Roisin Murphy, kilka odcinków Seksu w Wielkim Mieście oraz ironiczna książka Terry'ego Pratchetta by przestać... hm... myśleć. Czuję się tak przyjemnie pusty. No dobrze, mam problemy z koncentracją, słuchaniem, uwagą i cynizmem.
Załóżmy, że przejchałaby mnie rozpędzona ciężarówka.
Czy kierowca by zauważył? Czy nadal by jadł kanapkę i starł z wycieraczki resztę mojego małego mózgu?
O czym to ja... A!

Muzyka, film, książka.
Angielski, Historia, Matematyka.
Asia, Ola, Agata.
Deviantart. Lastfm. Photoshop.

Trójka boską liczbą.

1 | komentuj



niedziela, 21 września 2008


Jak rozpoznać z tłumów osobę, której można powiedzieć wszystko, której można zaufać... najlepszego przyjaciela.
Jak, ze wszystkich ludzi, znajomych, przyjaciół znaleźć tę, tak ważną i potrzebną do życia osobę?

Kiedy możemy go tak nazwać i jaką mamy pewność, że ona nazywa nas tak samo? Czy rzucilibyśmy się za nimi z wieżowca a, co u większości ważniejsze... czy oni rzuciliby się za nami?

Pewnie nigdy się nie dowiem.

1 | komentuj



czwartek, 18 września 2008


Ostatnio bardzo dużo myślę o przyszłości no i mam kilka prawdopodobnych rozwiązań na ten rok szkolny. Jestem osobą, która tak naprawdę ciągle coś planuję, ale ja potrzebuję planów... Żeby przetrwać rok szkolny. Dużo czasu spędzam nad jednym przedmiotem, w którym tak naprawdę widzę siebie. Sprawia mi to przyjemność, mam nadzieję, że wytrwam. Wytrwam?

Wytrwam.

3 | komentuj



sobota, 13 września 2008


Myślę,
że miło jest mieć tyle osób na, których mi zależy i one zależą na mnie.
Myślę,
że wytrwa te 10 miesięcy, czekając na Sycylię.
Myślę,
że te 50 wpisów, tak, to już 50 wpis, było wartych.


O tak. Możecie mnie teraz zabić ; D

1 | komentuj



poniedziałek, 8 września 2008


Lubię teb stan, Kiedy jest zajekurwabiście.

W planach:
- Pójść na koncert Amy Winehouse w czwartek.

1 | komentuj



piątek, 5 września 2008


Dzięki szkole (a te słowo padają rzadko z moich ust, prawie nigdy) nauczyłem się doceniać weekendy. Bo tak naprawdę w wakacje, czy inny okres urlopowy, poniedziałek czy sobota - bez różnicy. I tak śpisz do 10:00, po czym przez cały dzień wlepiasz gały w komputer. A tak... Aż chcę się krzyczeć. Piątek! Sobota! Niedziela.

Problem jest taki, że po Niedzieli przychodzi Poniedziałek. I znowu z "Dzięki szkole" przenosimy się w "Przez szkołę".

I to w tym wszystkim boli najbardziej.

0 | komentuj





archiwum

2007
listopad (3)
grudzień (8)

2008
styczeń (6)
luty (10)
marzec (9)
lipiec (3)
sierpien (6)
wrzesień (9)
październik (4)
listopad (4)


layout

Oprawa graficzna autorstwa fenomenalnej Zuzy.